Kasiu szkoda słów na temat wizyty Wiem że nie powinnam ale powiem tak, dopóki chodziliśmy prywatnie do pani doktor to była super, przemiła, wszystko tłumaczyła, dawała skierowanie itp itd, a od kiedy nie chodzimy prywatnie to stosuje wobec mamy totalna olewke Wczoraj nawet nie raczyła wyjsc, poprostu tylko usiąść i płakać, jak można tak traktować drugiego człowieka i ewidentnie mu pokazywac że "a ciebie i tak sie juz nie uratuje to nie bede traciła na ciebie czasu" bo moja mama właśnie tak to odbiera co niestety nie jest miłe i odbija sie negatywnie na jej psychice Wczoraj wyszedł studencik, zawołał mame, zbadał, po czym wyniósł recepte i skierowanie na chemie a pani doktor nawet sie nie pokazała Wejść do niej nie można bo siedza chyba w 3 w pokoju i zamykaja sie na klucz Tamtym razem wyszedł student, zbadał mame ale potem ona wyszła i rozmawiała z mama ale była strasznie niesympatyczna, powiedziała ze mama to tylko narzeka ze cos ja boli, a ze przeciez w tym stadium to tak jest itp. No i tym razem nie wyszła wcale bo po co miała słuchac ze mame cos boli, lepiej sie zamknac i pozostawić ja sama sobie. Chciałabym zmienic lekarza ale nie mam pojecia na kogo. Pojechalismy kiedys prywatnie do innej lekarki z oddziału wczesniej to nas nie przyjeła bo powiedziała ze "w czasie jednaj podróży sie nie zmienia samochodu" czyli jednym słowem umyła ręca i tyle. Gdybym miała czasto bym cos znalazła ale tez jestem sama z dzieciakami przy czym jedno chodzi na rano , drugie na popołudnie, mąż za granica wiec nie mam sie nawet jak ruszyc z domu za bardzo.
A więc podsumowując wizyte to mama dostała chemie, dostała recepte na tramal i czytając w myślach "powinna sie odczepic i nie biadolić ze cos boli".
Przepraszam jezeli kogos uraziłam tym co napisałam ale poprostu nie daje juz rady z tą znieczulica wobec chorych bo ja bym psa nie zostawiła w potrzebie a tu człowieka zostawic bo nie płaci za wizyte? - jak można, uwazam ze tacy ludzie nie powinni być lekarzami.
_________________ Są chwile, by działać i takie, kiedy należy pogodzić się z tym, co przynosi los. /Coelho Paulo/
Ja w coraz większej rozsypce chyba przestaje sobie już radzić ze wszystkim, od wczoraj chodze i płacze i na niczym nie mogę sie skupić
2 maja mamusia skończyła 59 lat, 6 maja przeżyliśmy w spokoju komunie mojej córki a teraz marze o dniu mamy, żeby minął nam równie szczęśliwie.
Mamusia czuje się coraz słabiej, ciągle boli ją głowa i ogólnie widać ze wygląda coraz gorzej serce mi pęka bo ja to wiem i widze a jeszcze wszyscy dookoła bezczelnie próbują mi to uświadomić i każdy mi mówi tylko "ale mama źle wyglada" a ja mam ochote ich zabić w tym momencie ze złości. Ja wiem ze nie jest dobrze i że zostało nam mało czasu ale nienawidze jak ktos mi to jeszcze próbuje uświadomic prosto w oczy i to ktoś bliski w sumie bo np. wczoraj mamy bratowa mi to powiedziała.
Dzisiaj mama miała TK głowy i pojechała na konsultacje do radioterapeuty w sprawie naświetlania tez zmiany co uciska przełyk bo stała się na tyle uciążliwa że mamie trudno połykac i nie da sie juz nawet zrobić gastroskopii Doktor która robiła gastroskopie i torakochirurdzy nie chcą się podjąć założenia stentu bo twierdzą że ucisk jest za duży i jeżeli by sie dało naświetlic to miejsce i by się zmniejszyło to wtedy mogą sie podjąć. Jakoś nie nastawiam się pozytywnie, mam przeczucie ze nie da rady naświetlić Mam straszny żal do doktor prowadzacej bo mama mówiła jejo tym ucisku od bardzo dawna, co najmniej od zeszłego roku jak był jeszcze mniejszy,to ona wtedy nic nie robiła a teraz jest za późno. Mało tego wypina sie na nas jak może, nie chce dac zadnego skierowania ani do gastrologa nie chciała dac, ani na TK szyi normalnie postawiła już ewidentnie krzyżyk na mamie Zaczynam sobie na poważnie nie radzic, do tego jestem sama zdziecmi bo mąż za granica i biegam na dwa domy bo tu dzieci a niedaleko mieszka mama z babcia i musze sie nimi opiekowac.Chyba bez leków na uspokojenie nie dam rady aziołowe jakos nie chca na mnie działać.
A jeszcze na domiar złego mamuśka mówi ze jest już zmeczona tym leczeniem i tymi walkami o badania, o skierowania, wystawaniem w kolejkach, ze nie chce juz nic robic, bo twierdzi ze już i tak nic jej nie pomoże wiec po co ma się męczyc jak woli sie położyć i poleżeć A ja nie chcę jej do niczego zmuszać bo to musi być jej decyzja.Niby dzisisj pojechała na tą konsultacje ale co będzie dalej......
Pozdrawiam wszystkich walczących i ich bliskich
PS.Przepraszam za przydługawy post
_________________ Są chwile, by działać i takie, kiedy należy pogodzić się z tym, co przynosi los. /Coelho Paulo/
Dzisiaj odebraliśmy wynik TK głowy mamy. Czy ta zmiana może powodowac silne bóle głowy i ucha czasami? Dzisisj np. było w miare i głowa nie bolała ale była ciężka jak to mama mówi, ucho też nie bolało , ale są dni czy noce że mama budzi sie z takim bólem jakby jej ktoś dziure w uchu wiercił i to chwile poboli i przestaje i za kilka godzin znowu sie powtórzy albo za kilka dni. Głowa tez czasem zaboli tak bardzo ze mama nie może wytrzymać,a czasem jest tylko uczucie ciężkości głowy. Co może oznaczać ta zmiana? Bo przewertowałam internet i wychodzi mi tylko jedno - że musiała mieć lekki udar i to zmiana po udarze
Może to być wynik lokalnego niedokrwienia, aczkolwiek skonsultowałabym ten wynik z neurologiem. Także pod kątem wdrożenia ewent. leczenia p/zakrzepowego.
absenteeism dziękuję Ci bardzo za odpowiedź. Czyli ze od niedokrwienia moga być bóle głowy? Czy w tej sytuacji te leki p.zakrzepowe pomogły by mamie też w bólu czy co w tej sytuacji robić i gdzie się udac? Załatwiłam juz skierowanie do hospicjum domowego żeby lekarz przyjechał i przepisał jakieś leki, ale czekałam na wynik bo byłam raczej przekonana że te bóle są spowodowane guzem, a tej sytuacji to niewiem czy iśc do tego hospicjum czy do neurologa (do którego pewnie wizyta bedzie odległa) Dzisiaj prawie całą noc bolała mame głowa i miała ciśnienie 150/90 (bierze leki na obniżenie ciśnienia)
_________________ Są chwile, by działać i takie, kiedy należy pogodzić się z tym, co przynosi los. /Coelho Paulo/
A póki co, do wizyty co byś sugerowała zeby mama brała na ten ból głowy? Bo ja juz nie mam pojecia apap, ibuprom, tramal, ketoprom i naproxen nie działa albo działa na jakies pół godziny, albo tylko zagłuszy troche ból.
_________________ Są chwile, by działać i takie, kiedy należy pogodzić się z tym, co przynosi los. /Coelho Paulo/
Marzenko, wiesz że ciężko mi jest tutaj coś doradzić, by nie zaszkodzić mamie bardziej niż pomóc, najlepiej byłoby się skontaktować z lekarzem - choćby POZ - z wynikiem TK.
Nie wiem ile mama bierze tego Apapu - max. dawka dobowa to 4 g, także do tej granicy można dość bezpiecznie podawać paracetamol. Ibuprom, Ketonal, Naproxen to NLPZ (niesteroidowe leki p/zapalne) i to jeszcze z tej samej grupy pochodnej (pochodne kwasu fenylopropionowego), z nich najbezpieczniejszy jest ibuprofen, także samodzielnie zostałabym też tylko przy tym.
Ale tak jak pisałam, to zdecydowanie do decyzji lekarza, zwłaszcza w odniesieniu do innych przyjmowanych leków (choćby na nadciśnienie, to również ma wpływ).
Witaj Marzenko,
Wiesz, że ja laik jestem, ale mam tez niedokrwienia w mojej głowie - kilka po ok. 4mm. - wyszły 4 lata temu podczas MRI - robiłam wowczas badanie w zw. z silnymi zawrotami głowy i bólami glowy. neurolog powiedziała mi, że te ogniska niedokrwienne są spowodowane najprawdopodobniej moimi migrenami. Nie wiem - pewnie sie mylę, ale aż wierzyć mi sie nie chce, ze jednak taka mała zmiana u Twojej Mamy powoduje tak silne bóle głowy, które trwaja wiele dni i na dodatek nie chca przejść po ketonalu i tramalu. No chyba, że to ognisko jest akurat jakos bardzo pechowo zlokalizowane... Ale na pewno szybka wizyta u neurologa jest konieczna, bo ile może Twoja Mama jeśc tych tabletek?
Jesteśmy po wizycie u neurologa, oczywiście prywatnej bo na kase chorych terminy na wrzesień. Pani doktor stwierdziła że ze strony neurologicznej jest wszystko ok a te bóle to są napięciowe i depresyjne. Mama bardzo się skrzywiła na jedna strone po wycięciu płuca i widać że kręgosłup ma zwichrowany a do tego kręgi szyjne bolące i ciągle napiętą szyje od tego i pani doktor stwierdziła że te bóle od tego.Przepisała Dexak, Efectin antydepresyjny i jakiś jeszcze jeden rozluźniający mięśnie ale zapomniałam nazwy, wiem że na "T". Ale mama się załamała bo nie dość że wizyta 100zł to jeszcze leki 140zł i maja wystarczyć na 2 tygodnie tylko więc stwierdziła że musi cierpieć bo nie stać ja na takie leki 2 razy w miesiącu.
_________________ Są chwile, by działać i takie, kiedy należy pogodzić się z tym, co przynosi los. /Coelho Paulo/
Marzenko,
To na "T" rozluźniający mięśnie to zapewne Tolperis... Brałam dwa tygodnie temu...
Efectin, ktory Mama ma zapisany tez brałam - właśnie zapisano mi na moje koszmarne bóle i zawroty głowy - diabelstwo drogie, ale po tygodniu wszytskie objawy zaczęły znikać...I odstresowało mnie...
Może rzeczywiście Mamie potrzeba takich leków, przecież Ona walczy 4 rok! To straszne pietno i rysa na psychice... nawet osoby o silnej psychice nie daja rady... a taki długotrwały stres może rzeczywiście powodowac koszmarne bóle głowy,
efectin jest faktycznie drogi, ale wiem, że ma jakiś tańszy zamiennik.
Tak Kasiu ten lek to Tolperis teraz mi się skojarzyło jak napisałaś. Całkiem możliwe że to na tle nerwowym czy depresyjnym, bo oprócz choroby mama mieszka ze swoją mama która ma 95 lat a przebywanie z osobą która od 2 lat nie była na dworze, nie ogląda telewizji,chce być w centrum zainteresowania i nie jest w stanie pojąć teraźniejszości jest naprawde bardzo ciężkie,zwłaszcza że moja mama płacze po kątach i sie wykańcza nerwowo a babci uwagi nie zwróci choćby niewiem co.Mam nadzieję że te leki pomogą i przestanie ją ta głowa boleć.
_________________ Są chwile, by działać i takie, kiedy należy pogodzić się z tym, co przynosi los. /Coelho Paulo/
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum